<<<...powrót do serwisu

...


Foto: ICO


Adam Dobrzyński
rozmawia
z zespołem Pustki

 

 


Foto: ICO

Cóż można pisać o kapeli Pustki? To kolejny "kamień milowy" polskiej muzyki stricte alternatywnej, bo zespół - co dowiecie się z rozmowy- wcale za klasyków tego gatunku się nie uważa. Raczej za twórców Muzyki Ściany Wschodniej... Nie wiecie w czym rzecz? Zapoznajcie
się z moją rozmową z Jankiem Piętką i Radkiem Łukasiewiczem
a jak będziecie mieli niedosyt, to grupa zaprasza na swoja stronę internetową www.pustki.pl.

"To, że tworzymy w Polsce nie może nam zamykać drogi za granicę(...)"

Adam Dobrzyński: Zacznijmy łopatologicznie od początku. Skąd wzięła się nazwa Waszej grupy, Pustki. Bo to wcale nie jest taka "pustka"
w tej nazwie jakby się mogło wydawać...

Janek Piętka: Oooo, to jest chyba najbardziej ulubione pytanie dziennikarzy. Jedno z Waszych trzech ulubionych a dla nas wręcz zakazanych. No ale skoro pytasz to trzeba się wytłumaczyć... Nazwę zaczerpnęliśmy z miejsca, w którym gramy. Zanim tam się pojawiliśmy ono już istniało. Był to taki magazyn na podwórku Radka, taka komórka gdzie wyrzucano i przetrzymywano stare gazety, meble jak już nie były potrzebne, stare ubrania i inne rzeczy. Gdy się zawiązaliśmy stwierdziliśmy, że będzie w sam raz do tego by tam grać. Oczywiście musieliśmy wszystko wysprzątać by móc tam przebywać a potem założyliśmy tam nasze studio. Uznaliśmy wreszcie, że dobrze będzie
od tych "pustek" zaczerpnąć nazwę, że będzie to dobrze brzmiało.

AD: Czemu zaczęliście grać muzykę alternatywną i dlaczego wybór
padł właśnie na nią?

Radek Łukasiewicz: To nie ma chyba w zasadzie żadnego znaczenia, że akurat alternatywna. Stylu się nie wybiera, tylko się go czuje.
Istotne jest to, że w ogóle zdecydowaliśmy się grać. My nie
nazywamy tego co robimy alternatywą grą...

AD: Dokładnie swoją muzykę zwykliście tytułować Muzyka Ściany Wschodniej. Skupmy się więc na tej nazwie bo być może niebawem będzie ona już w encyklopedii muzyki...

Janek Piętka: Miejmy nadzieję, że tak się stanie (śmiech). To termin ukuty tak naprawdę na potrzeby dziennikarzy bo zawsze mieli oni problem, gdzie nas, do której szufladki wrzucić a my zazwyczaj byliśmy, delikatnie mówiąc, zdziwieni tym, co wymyślali...

Radek Łukasiewicz: Ukazuje się nasza pierwsza płyta i jest ból.
Post punk, proto-retro, alternatywa...

Janek Piętka: I przy drugim albumie pojawiła się Muzyka Ściany Wschodniej, czyli dokumentacja tego, że gramy tu a nigdzie indziej,
po polsku bo czujemy się mieszkańcami tego miejsca na ziemi a to,
że w naszym kraju zima trwa sześć miesięcy, stąd taki a nie inny
klimat obowiązuje w naszej muzyce.

AD: A tu niespodzianka bo pierwszy Wasz przebój "Everybody must
get stoned" chyba trochę przeczy tym założeniom...

Radek Łukasiewicz: Cóż, no tak. Od czegoś trzeba było zacząć. I tak nikt nam po jej ukazaniu, nie wierzył, że to nasz numer. Zarzucano nam, że to cover albo Velvet Underground albo Lou Reeda. Do tej pory jest jedna osoba, która na siłę chce nam dowieść, że to rzecz Reeda, ale jeszcze nie wie z jakiej płyty, ale jak dotrze to nam to pokaże...
Ale nie deklarujemy, że nigdy nie będziemy śpiewać po angielsku.

AD: Tak, często porównywani jesteście do artystów, których wymieniliście. Do tego dochodzi jeszcze na przykład Stereolab. Zgadzacie się z tym?

Radek Łukasiewicz: Zobacz jaki rozrzut, Velvet Underground
i Stereolab. To sto milionów lat świetlnych pomiędzy tymi kapelami. Zawsze staraliśmy się być oryginalni, ale pewnych odniesień zwyczajnie się nie uniknie. Owszem słuchaliśmy tych artystów, znamy ich doskonale ale żeby od razu takie porównania...

Janek Piętka: A nasz perkusista może jeszcze więcej wymienić kapel
do nas podobnych w kraju, przecież to nie o to chodzi...

AD: Te zachodnie podobieństwa to jedno, a Wasze muzyczne aspiracje drugie. Występowaliście w Norwich na zaproszenie Norwich Gallery
a niebawem wyjeżdżacie do Niemiec na koncerty. Chcecie być i tam znani?

Radek Łukasiewicz: To, że tworzymy w Polsce nie może nam zamykać drogi za granicę. Moją przynajmniej ambicją jest to, by na przykład
w Norwich rozpoznawali styl muzyki z tej części Europy. Oni mają britpop, wszyscy go znają, czemu nie mają poznać nas?

Janek Piętka: Jeździmy, tu gdzie nas zapraszają, co nie eliminuje naszych występów przed polską publicznością...

AD: Lubicie plenerowe występy? Na początku kariery braliście udział
w przedstawieniu o historii Gdańska "Predicatorum Gedanensis"...

Janek Piętka: To bardzo zamierzchłe dzieje... Historia która obrosła
w legendę. To był spektakl zrobiony o historii miasta Gdańsk na 750 -lecie jego założenia, o zakonie Dominikanów. Zaraz po tym przedstawieniu, tej samej nocy obudziliśmy się bez samochodu i bez sprzętu, na którym graliśmy a leżał właśnie w tym aucie. Także jak ktoś pyta o plener to na myśl przychodzi nam tamta historia. Ale czy byśmy taki występ powtórzyli, czemu nie?

AD: Przejdźmy do Waszego trzeciego krążka "Do mi no".
Jak powstawał ten nowy LP i jak się ma jego zawartość,
do poprzedniego krążka "8 Ohm"?

Radek Łukasiewicz: Zespół Pustki zakładał od początku,
by każdy kolejny krążek był inny. Na pewno jest różna od
"8 Ohm" i "Studio Pustki", najbardziej spójna.

Janek Piętka: Z Radkiem od samego początku zakładaliśmy,
żeby była bardziej piosenkowa. Dzięki temu, że graliśmy i w teatrze
i w filmie w zeszłym roku, mieliśmy sporo dobrego materiału.

Radek Łukasiewicz: Mamy świadomość, że dla słuchaczy to próba,
jeśli nie nagrywa się podobnych do siebie płyt. To wprowadza niepewność: Co nagrają teraz? Nas to ekscytuje.
To celowy zabieg, droga, którą podążamy jest z góry zaplanowana...
Te dwanaście piosenek łączy się w pewną całość, historię a Ci którzy lubią Pustki instrumentalne, od samego początku, nie będą zawiedzeni, bo nad aranżami się sporo namęczyliśmy.

AD: Ostatnie pytanie dotyczy coverów. Pojawiliście się na płycie
"Tribute to Kryzys"... Czy na żywo gracie jeszcze jakieś inne "przerobione" kompozycje a czy może chcielibyście zmierzyć się
np. z Velvet Underground właśnie...

Janek Piętka: Może na emeryturze... wiesz, nagraliśmy "Święty szczyt" Kryzysu i kiedyś graliśmy go na koncertach. Teraz prezentujemy jedynie swój repertuar ale kto wie, może znów ten numer pojawi się na żywo? To do tej pory jedyna "cudza" rzecz i nie planujemy tego zmieniać.
A i teraz jeszcze przygotowaliśmy utwór Partii na "Tribute to Partia"
ale nie gramy go na żywo. To chyba kiedyś Bjork powiedziała, że jak nagrać cover to najlepiej byłoby to zrobić z piosenką kompletnie
nikomu nie znaną, wtedy masz większe bezpieczeństwo...
Martin Gore nagrał fajna płytę z coverami, więc nigdy nie mów nigdy.

AD: Dzięki za rozmowę.

przeczytaj o płycie "Do mi no"...>>>



...

<<<...powrót do serwisu
...